Kwiecień
Maj
Czerwiec

Zwiń

Była sobie dziewczyna

Strona główna »  BAZA FILMÓW »  Była sobie dziewczyna

Młoda, inteligentna dziewczyna dorasta w Londynie w latach sześćdziesiątych. Jej rodzina bardzo chce, by studiowała na Oksfordzie. Tymczasem ona wdaje się w szalony romans z poznanym w niezwykłych okolicznościach mężczyzną, który obiecuje, że nauczy ją życia i miłości... Te niepowtarzalne lekcje będą się odbywały w luksusowych salach balowych i dyskotekach, zadymionych kafejkach Londynu i pod dachami dekadenckiego Paryża.

Recenzja

"Przerwana lekcja muzyki" Wielka Brytania, szesnastoletnia Jenny czeka na autobus. Za jej plecami renomowana szkoła średnia, na horyzoncie prestiżowy Oksford, dookoła kwitnące lata sześćdziesiąte. Na razie Jenny trzyma wiolonczelę i moknie w strugach deszczu. Z odsieczą przybywa trzydziestoparoletni David. Najpierw ratuje dziewczynę przed ulewą, potem przed umizgami nastoletniego adoratora, w końcu przed nudą mieszczańskiej egzystencji. Łaknąca przygód w świecie drogich restauracji, salonów towarzyskich i galerii sztuki, Jenny idzie za przystojnym wybawicielem w ogień. Robi remanent w swoim życiu i w swojej szafie. Zgrzebne mundurki zamienia na modne sukienki, a zamiast wkuwać do egzaminów, szykuje się do wielkiego swingu. Będzie kac po tej imprezie. Utwór Dunki Lone Scherfig jest dokładnie taki jak jego bohaterka: narcystyczny, uwodzicielski, nieco egzaltowany, powiedziałbym po studencku – wylaszczony. Dziennikarka Lynn Barber, pierwowzór postaci granej przez oscarową Carey Mulligan, jest dziś zażywną babuleńką w swetrze za kolana. Jej jedynym łącznikiem ze światem, do którego cofa się w swojej literackiej autobiografii, wydaje się ciężki sznur pereł, widoczny niemal na każdym zdjęciu. Swojemu dorastaniu Barber przygląda się bez dystansu. Z rzadka pozwala sobie na ironię, częściej jednak sentymentem osładza gorycz rozczarowania, zaś przeszłość zasnuwa mgiełką romantyzmu. Zaadaptowanym przez Nicka Hornby'ego ("Był sobie chłopiec") wspomnieniom dziennikarki Scherfig nadaje podobny kształt. Stylistycznie, film jest ekwiwalentem rzeczywistości, o której opowiada – zbyt pięknej, by była prawdziwą. Świat Davida zaludniają kłamcy i nihiliści, lecz są oni słabi, głupi bądź zagubieni, więc w konsekwencji warci żalu i empatii. Konserwatywni rodzice Jenny oraz jej nauczycielka, Pani Stubbs, to zaś ludzie niespełnieni, szarzy i smętni (przynajmniej z perspektywy szesnastolatki), jednak uczciwi i kochający. Markujący ambiwalencję (a w efekcie pochylający się nad bohaterami z równym współczuciem) scenariusz osłabia emocjonalny wydźwięk dylematów bohaterki. Wolę poważniejszą Scherfig, tą z "Włoskiego dla początkujących" i "Wilbur chce się zabić", która nie boi się zakpić ze swoich bohaterów, gdy wymaga tego sytuacja. W środkowych partiach filmu, gdy akcja przenosi się na wytworne koncertowe sale i paryskie bulwary, Mulligan porusza się po ekranie z gracją Audrey Hepburn. Ma czar i wdzięk, które pozwalają uwierzyć w sens każdego jej gestu. Daję wiarę jej fascynacji Davidem, wewnętrznej szamotaninie, potrzebie buntu i rozczarowaniu jego finałem. Ale po seansie nie miałem ochoty magazynować w pamięci losów Jenny. Ot, była sobie dziewczyna…

Recenzję przygotował Michał Walkiewicz z redakcji portalu Filmweb.pl

Obsada

Peter Sarsgaard
Carey Mulligan
Alfred Molina
Rosamund Pike
Olivia Williams

Zobacz więcej na

FILM WEB

ARTYKUŁY POWIĄZANE Z FILMEM